Środa jak to środa zazwyczaj jest bezbarwna, bo każdy już zapomniał o poprzednim weekendzie, a do następnego jeszcze kawał czasu. Takoż mijał i mi dziś czas i nie warta byłaby notki, gdyby nie pewien mały szczegół pod koniec dnia.

Około 3.20 po południu jak co dzień zawyła syrena oznaczająca koniec dnia dla pierwszej zmiany. Jeden z naszych robotników, jak co dzień wyrwał co sił w nogach do swojego pick-upa. Wkładając na pakę pudełko (eski), w którym miał lunch wzrok jego padł na małe zawiniątko znajdujące się na kole zapasowym.





Po rozwinięciu zawiniatko okazało się całkiem sporym pytonem ametystowym. Z resztą zobaczcie sami, tu widoczne jest mniej więcej 2/3 węża, reszta długości została „zmeandrowana”. Po zmierzeniu stało się jasne, że delikwent ma prawie 4.5m długości.





To największy wąż zamieszkujący Australię. Shanon, nasz specjalista od tego typu wydarzeń mówił, że najwiekszy wąż z jakim miał do czynienia, to właśnie osobnik tego gatunku. Mierzył ponad 8.20 m i ważył 80 kg. Musiał poprosić 3 kumpli, by pomogli go przenieść. Mimo to i tak mieli serce w gardle, bo tak wielki gad z łatwością zmiażdżyłby całą czwórkę. Nasz dzisiejszy gość nie miałby najmniejszych kłopotów z połamaniem człowieka. A na koniec jeszcze jedna fotka z takiej sobie środy w FNQ.