harom blog

Twój nowy blog

Wpisy z tagiem: prawo


Australia jest jednym z tych krajów, gdzie podobnie jak w USA, panuje bardzo brzydki zwyczaj ciągania się po sądach z byle powodu. Oczywiście, tak jak w każdym kraju, sądy nie są po to by czynić sprawiedliwość lecz po to by sądzić. Czasami trudno mi oprzeć się wrażeniu, że wyroki są swego rodzaju aktem zemsty lub dowaleniem komuś na oślep by ulżyć w nieszczęściu. Ale po kolei.

Jedną z „działek”, które dorzucono mi do obowiązków po redukcjach personelu są statystyki BHP. Z tego powodu znajduje się na liście dystrybucyjnej wszelkiej korespondencji dot. bezpieczeństwa. Lektura tych listów jest niezłą rozrywką dla kogoś, kto ma poczucie humoru pozwalające np. traktować obrady sejmu jako kabaret, a nie jako łabedzi śpiew intelektualnych eunuchów. W korespondencji tej poraża  lekkomyslność ludzi, którzy ulegli wypadkom, indolencja sądów i bezmyslność procedur.

Dziś właśnie dostałem taką informację:

„Sąd w Nowej Południowej Walii nałożył na przedsiębiorstwo budownictwa kolejowego z Sydney karę wysokości 95 000 AUD za uchybienia w egzekwowaniu procedur bezpieczeństwa osób wizytujących po tym jak podwykonawca zginął w eksplozji”. Jak na razie nic nadzwyczajnego, „dali ciała”, zginął człowiek, więc wydawałoby się, że kara jest słuszna. Czytam dalej.

„W 2006 roku ukarana firma zadzwoniła do firmy oponiarskiej i złożyła zlecenie na wymianę zużytej opony w samojezdnym dźwigu. Firma oponiarska wysłała robotnika z poleceniem zbadania opony na miejscu i zawiadomienia przełozonych w przypadku, gdyby opona wciąż była na dźwigu. Po przybyciu na miejsce robotnik zaczął jednak zdejmować oponę, która wybuchła odrzucając go 7 metrów w tył powodując śmiertelne obrażenia. Zleceniodawca został ukarany za złamanie Occupational Health and Safety Act 2000 poprzez nie zapewnienie bezpieczeństwa podwykonawcy”. (sic !!!)

„Sędzina Frances Backman orzekła, że choć firma kolejowa posiadała system i procedury bezpieczeństwa, to nie zostały one efektywnie  wykorzystane. Podwykonawca nie wpisał sie do księgi wejść/wyjśc, i nie przeszedł wprowadzenia. Doadatkowo, tabliczka informująca „nie odkręcaj śrub dopóki opona nie jest wpełni wypompowana” znajdowała się tylko po lewej stronie dźwigu a nie po prawej, gdzie miało miejsce nieszczęście.” Dalej w uzasadnieniu znajduje się temu podobny stek bzdur.

Trudno mi oprzeć się wrażeniu, że stało się nieszczęście i trzeba było komus dopierd…. Procedury wprowadzające, o których wspomniała sędzina to pogadanka dokładnie taka, jaką stewardesa przeprowadza w samolocie przed startem. Mówią o specyficznych zagrożeniach w fabryce, sygnałach, drodze ewakuacji itp. Nie mówią np. żeby nie spuszczać wody w sedesie zanim się z niego nie wstanie, czy by nie wkładać gwoździ do kontaktu, czy nie tytułować managera per skur…… Nie mówią o tym, co każdy człowiek powinien wiedzieć korzystając z tak zwanego zdrowego rozsądku.  Nawet, gdyby te procedury były w ukaranej firmie przestrzegane w 100% w tym przypadku nie uchroniłyby człowieka przed śmiercią. Rozumiem, gdyby firma nie zabezpieczyła dynamitu, którego używa do kruszenia skał i kontraktor rzucając niedopałek doprowadził do eksplozji. Owszem, palić nie powinien, ale to firma nie zadbała o należyte zabezpieczenia. Tu jednak to kontraktor zginął z powodu własnego błędu a nie dlatego, że nie wpisał się do księgi wejść/wyjść czy dlatego, że nie wysłuchał w którą stronę uciekać w razie pożaru.

Przeraża mnie to. Jaka bowiem jest różnica czy „specjalista” został wezwany do fabryki czy do osoby prywatnej? To specjalista a nie zleceniodawca powinien być expertem w swojej dziedzinie i wiedzieć czym grozi zdejmowanie napompowanej opony. Czy zwykły szary ludzik, który do wymiany boilera wezwie elektryka a ten zginie porażony prądem bo nie wyłączył bezpieczników też będzie odpowiedzialny za jego smierć? A może jak najmę Panią do sprzątania, to musze jej powiedzieć, żeby nie piła płynu do mycia kibli oraz, że żelazko jest gorące i nie należy sprawdzać językiem czy już się nagrzało? Hmmm, muszę opracować „safety induction” dla naszego domu, bo Kłopot strasznie lubi gryźć po łydkach jak się wkurzy.


Wraz z upływem czasu maleje znaczenie popełnionego przestępstwa;  zaciera się pamięć, czasami przychodzi darowanie winy czy przebaczenie, często zbędna staje się resocjalizacja sprawcy, bo albo już siedzi w pierdlu za inne występki albo jest wicepremierem. Za stosowaniem przedawnienia przemawiają także motywy czysto pragmatyczne. Po upływie dłuższego czasu ustalenie prawdy jest nieraz niemożliwe lub bardzo utrudnione i kosztowne. Świadkowie często poumierali, zmienili zeznania, zostali zastraszeni lub wyjechali na Wyspy. Orzeczona kara bardzo często traci swoją funkcję resocjalizacyjną a jest jedynie aktem zemsty.

Przedawnienie jako instytucję odnoszącą się do wszystkich przestępstw wprowadził w Europie  francuski Code pénal z 1810 r. Karalność przestępstwa w Polsce ustaje po upływie: 30 lat – gdy czyn stanowi zbrodnię zabójstwa, 20 lat – gdy czyn stanowi inną zbrodnię, 15 lat – gdy czyn stanowi występek zagrożony karą pozbawienia wolności przekraczającą 5 lat, 10 lat – gdy czyn stanowi występek zagrożony karą pozbawienia wolności przekraczającą 3 lata, 5 lat – gdy chodzi o pozostałe występki. Zbrodnie przeciwko ludzkości nie ulegają przedawnieniu. Są to ogólne uregulowania a terminy mogą ulec wydłużeniu na czas trwania procesu.

W anglosaskim systemie common law pojęcie przedawnienia jest w zasadzie nieznane i ma charakter szczątkowy. W prawie karnym Australii tak jak w prawie karnym angielskim przedawnienie jest wyjątkiem wprowadzonym w odniesieniu tylko do niektórych przestępstw. Dlatego codziennie spotykamy się z takimi doniesieniami medialnymi. Dla nieanglojezycznych – 76 letni William John Keith Ellis zostal skazany na 16 lat więzienia za przestępstwa, które popełnił prawie 50 lat temu. I jakby nie były obrzydliwe, nie były to ani zbrodnie wojenne, ani komunistyczne ani przeciwko ludzkości. Brak instytucji przedawnienia legitymizuje działalność policyjnych struktur zajmujacych się ściganiem przestępców z przeszłości, tzw. cold cases. W samej tylko Nowej Poludniowej Walii zespol d/s niewykrytych przestępstw pracuje obecnie nad 192 takimi przypadkami. I nie wszystkie są całkiem poważne. Oto bowiem jedną z prac wystawianych na Biennale w Sydney był film pokazujący znęcanie się nad kurczakiem.  Sprawą zajęto się z urzędu mimo, że zdjęcia zostały nakręcone około 1970 roku. Dlatego też możliwa jest sytuacja jak np. TU, gdzie „osbowość telewizyjna o miedzynarodowej sławie” została oskarżona o molestowanie sexualne, które miało miejsce ponad 40 lat temu.

I znów mamy deja-vu, dwoistośc Australii. Zbrodnie, które w cywilizowanym świecie ulegaja przedawnieniu są tu ścigane bez litości. A ci, którzy popełnili zbronie nie ulegające przedawnieniu w Europie (ludobójstwo, zbrodnie wojenne) znajdują w Australii bezpieczne schronienie.


  • RSS