harom blog

Twój nowy blog

Wpisy z tagiem: powodz

Euforia.

Brak komentarzy


Dojeżdżając dziś do pracy zauważyłem niespotykany jak na tą porę dnia ruch na placu przy naszej Fabryczce. Wózek widłowy szalał po całej szerokości wywijając piruety z wielkimi drewnianymi skrzyniami, ustawiając niebosiężne wieże z palet i tasiemcowej długości rzędy beczek. Zbliżając się do biura już widziałem jak euforia wylewa się na zewnątrz, przecieka pod drzwiami i spływa w dół. Przekroczyłem próg i zastałem atmosferę niemalże sylwestrową. Brakowało tylko baloników, serpentyn, konfetti i kieliszków z szampanem. Z miejsca dopadł mnie Frank i mógłbym przysiąc, że gdyby nie uszy, to śmiałby się naokrągło.

- Nigdy nie zgadniesz co !!! – wykrzyknął rozemocjonowany.
- Daj mi sznase – poprosiłem – Colinowi urodziły się trojaczki, po jednym z każdej płci – spróbowałem szczęścia w zgadywance.
- Pieprzyć Colina ……
- Dla każdego coś miłego, ale mnie w to nie wciągaj – nie dałem mu dokończyć.
- Och zamknij się wreszcie i słuchaj – zrugał mnie – Wczoraj w nocy Policja „otowrzyła” Bruce Highway. Bedziemy żyć !!!

Rzeczywiście wczoraj późnym wieczorem woda na zalanej szosie łączącej FNQ z południem kraju opadła do 15 cm. Taką głębokość mogą bez już przeszkód  pokonać samochody ciężarowe. Na początek te z jedzeniem i lekami. Do Cairns ruszył długaśny niczym charytatywny konwój Ochojskiej sznur ponad 100 ciężarówek. To wielka ulga dla regionu, gdzie przez ponad 9 dni nie dotarła ani jedna dostawa. I nawet 150 ton jedzienia, które dostarczono statkiem w piatek, to kropla w morzu 4400 ton ładunku wiezionego na ciężarówkach. Wszyscy odetchneli z ulgą. Po pierwsze wreszcie bedzie można kupić jakieś żarcie w sklepie. W naszym przypadku lodówka przestanie zabijać echem. Po drugie nie bedziemy mieli przestoju w Fabryczce. Na zapasach pociągnelibyśmy góra do końca tygodnia. I co najważniejsze, może w końcu dowiozą do monopolowego Medosa !!!

 
A to mały fotosuplement do notki o kłopotach z zaopatrzeniem spowodowanych przez powodzie.



„Z powodu problemów z transportem niektóre artykuły są niedostępne. Przepraszamy za kłopoty” To obecnie najczęściej widywane ogłoszenie na sklepowych półkach. Można je spotkać wszędzie. W supermarketach, aptekach, fast foodach, sklepach ze zdrową żywnoscią albo tanim chińskim barachłem.



Tak wyglądają regały działów mięsnych w większości sklepów. Jedyne co mozna kupić to pozostałości potwornie sztucznej szynki bożonarodzeniowej.



Kolejna lada chłodnicza.



Trochę szersza perspektywa.



W KFC też się nie posilisz. Zabrakło nie tylko burgerów ale nawet soku pomarańczowego i wody. Podobne ogłoszenia wisza na wszystkich fast foodach w mieście.

W PRLu Kabaret Tey w programie „Z tyłu sklepu” zachęcał do składania przysięgi warzywom, a jej fragment brzmiał tak: 

         Bo my musimy być silni i zdrowi
         Choćby na skrobi choćby na skrobi
         Bo my musimy być dziś mniej pazerni
         Roślinożerni roślinożerni
         Roślinożerni roślinożerni
         Nam polędwica oraz schab nie smakuje tak jak szczaw!!
 
W FNQ nie można nawet tego zastosować. Ziemniaków brakuje !!!!
 
 

 
Gdybym mógł wybierać, to na trzy miesiące co roku wyprowadziłbym się z
Cairns. Na trzy mokre miesiące. Byliście kiedyś pod namiotem w mokre
deszczowe lato? Kto to przeżył wie o czym mówię. Tyle, że z wyprawy pod
namiot wraca się po kilkunastu dniach a mokry sezon w Cairns trwa co
najmniej 3 miesiące. Wilgoć wciska się wszędzie. W papier. Nasze
książki, wydruki, zeszyty wygadają tak jakby ktoś je zostawił na noc na
dworzu. A są przecież w szafie. W ubrania. Ciuchy w szafie czuć
wilgocią, tak jakby ktoś wyjął z pralki po odwirowaniu bez suszenia.
Ręczniki są suche jedynie w chwili wyciągnięcia z suszarki. Po wytarci
ciała gruby materiał frote nie ma najmniejszych szans wyschnąć. Po 2-3
dniach zaczyna śmierdzieć zapachem zbutwiałych szmat i w trybie
natychmiastowym musi trafić do pralki/suszarki. W jedzenie.
Pozostawione na 10 minut chipsy nie sa już chrupkie i strzelające,
przypominają bardziej wilgotną gąbkę. Jeśli na serwetkę wysypie się
trochę mąki w krótkim czasie mamy pięknego pleśniaka.

W tym roku mamy opady szczególnie intensywne . Właściwie mamy monsun za
monsunem. Cyklon, o którym pisałem dwa wpisy temu usadowił się 200 km
na południe od Cairns i odciął miasto od świata zewnętrznego już na
ponad tydzień. Nie dochodzi poczta, części, dostawy do fabryk, jedzenie
do supermarketów. Wielkie sieci handlowe jak Coles i Woolworth wolą
ściągać towary prawie 2000 km z okolic Brisbane niż kupować na miejscu
u farmerów na Płaskowyżu. Efekt? Sklepy zaczynają wyglądać jak w Polsce
w latach 80-tych. Puste półki z mięsem, warzywami, wodą i napojami.
Korzystają na tym lokalni drobni rzeźnicy, o oni zaopatrują się
lokalnie. To samo dotyczy warzyw. Drobne sklepy spożywcze mają pełne
pułki.

Po tygodniu zastoju w interesie ktoś wreszcie poszedł po rozum do glowy
i dowiózł towary do Townsville skąd odprawił 350 km na północ do Cairns
statkiem. Ale to rozwiązanie połowiczne. Zapewni dostawy leków,
jedzenia, podstawowych towarów. Dla fabryk, takich jak nasza nie jest
to żadna ulga. Od tygodnia na placu mokną produkty, po które nie ma kto
przyjechać, bo albo ciężarówki utknęły na południu, albo i tak nie mają
jak dostarczyć towaru. To samo dotyczy dostaw. Są na ciężarówkach
uwięzionych między dwoma rzekami, które wystąpiły z brzegów.

W piątek mieliśmy szybką ewakuację fabryki. Spójrzcie na wykres
poniżej. To zamieszczany na stronie Biura Meteo raport automatycznych
czytników rozmieszczonych wzdłuż „co ciekawszych” rzek. Kiedy jechałem
do pracy poziom wody sięgał około 2m poniżej poziomu mostu. To była
godzina 7.00. Około 11 dostaliśmy wiadomość, że w górze rzeki spadła
ogromna ilość deszczu i w krótkim czasie spłynie w dół. O 11.20 miała
miejsce akcja „ewakuuj się kto może”. Wracając do domu ok. 12 rzeka
była już prawie na równi z mostem. Jak widać gdybym został w pracy do
16.00 noc bym spędził w samochodzie na szosie. Na na razie Kijanka nie
potrafi poruszać się 2-3m pod wodą a nawet gdyby to umiała, pozostaje
kwestia porwania przez wartki prąd lub uderzenia przez gigantyczne
konary i drzewa niesione przez wezbrane wody. To właśnie silny prąd i
niesiony przez rzekę materiał są główną przyczyną zatonięć samochodów z
napędem na 4 koła, które mogą jeździć zalane niemal po dach. Dla tych,
którzy nie wierzą film .





  • RSS