W całości cytat z „zaprzyjaźnionego”, dolinkowanego, rumiankowego :) bloga.

„Rytmiczność związku określa stopień jego autentyczności. Ta z kolei zależy od zdolności małżonków do bycia sobą – tylko wówczas mogą być wolni w swoim związku, nie potrzebują szukać we współmałżonku tego, co pozwoliłoby im uzupełniać własne braki, nie muszą go ciągle zwodzić i nim manipulować. Mogą partnera poznawać. W związku rytmicznym małżeństwo tworzą dwie silne osobowości, które stymulują się wzajemnie w rozwoju, a nie „konsumują” partnera…”

„Partnerska gra pozorów”, Beata Banasiak – Parzych, Charaktery 2/2010

Wydaje się, że kluczowe są tu dwa słowa, mianowicie „zwodzić i manipulować”. Czy rzeczywiście brak zdolności do bycia sobą musi w efekcie pociągać takie zachowanie partnera? Jak poznać czy trafić do osoby, która sobą jest tylko dla siebie? Jak poznać, że to tylko manipulacja, gra pozorów, maska zakładana na potrzeby chwili? I czy w ogóle istnieją odpowiedzi na te pytania?