harom blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 8.2009

 

Ładnie spaśliśmy stworka przez te kilka dni prawda?




To oczywiście żart, fotka przedstawia zupełnie inna pałankę. Nasz stworek natomiast wylądował w miejscu, gdzie dostanie znacznie lepsza opiekę niż moglibyśmy mu zapewnić. Około 30 godzin (i 15 karmieniach) po zrobieniu tamtej fotki odezwała się do nas kobieta, która prowadzi szpital dla nietoperzy. Poza nimi spacjalizuje się też w ratowaniu pałanek, lotopałanek i koali. Kiedy tam dotarliśmy i zobaczyliśmy inkubator, urządzenie, którego nie posiada niejeden szpital, od razu uwierzyliśmy, że malec trafił w najlepsze z możliwych miejsc. Niebawem go odwiedzimy by zobaczyc jak się miewa.
W ostatnim czasie miał miejsce również mój „performance review” czyli doroczny przegląd osiagnięć i dokonań. Jest to coś, czego najbardziej niecierpię w Korporacji. Biurokratyczna procedura nie służąca niczemu poza odbyciem samej procedury. Przy okazji mój szef z centrali oświadczył, że poprzez moje przyłączenie się do ogólnoświatowej korporacji świat stanął przedemną otworem. Nie chciałem mu tego mówić, ale ja dokładnie wiem którym otworem. Z innych wydarzeń ostatniego tygodnia, warto nadmienić, że Szpulka znów mogła mieć kłopoty ze zdrowniem. Nie cieszy mnie to, bo każda kolejna wizyta u lekarza kończy się sentencją „Co prawda nie wiemy co Pani dolega, ale pewni jesteśmy, że nie jest to sraczka, bo sraczka ma inne objawy”. Ja natomiast biegnę zaraz do optyka sprawić sobie nowe bryle, bo ostatnimi czasy w kategorii wzrok przegrałbym nawet z krecikiem. 
 

 

Pałanka.

9 komentarzy
Szanse na przezycie poniżej 20%, jednak będziemy się starać. 

DSCN0468
DSCN0466


Z chwilą pojawienia się świńskej grypy w Australii wybuchła kontrolowana panika. Każdy nowy przypadek wykryty wśród uczniów owocował zamknieciem szkoły i odwołaniem zajęć na kilka dni. O dziwo nikt nie zamykał przedszkoli, jakby tam nie mogło dojść do zakarzenia. Po pewnym czasie okazało się to bezsęsowne. Kiedy przypadki zachorowań zaczęły byc liczone w setkach a później tysiącach zrozumiano, że szkoły musiałyby byc zamknięte non stop. Kiedy piszę te słowa liczba wykrytych zachorowań przekroczyła już 30 000 a blisko setka osób zmarła. Świńska grypa zeszła już z pierwszych stron gazet i zniknęła z wieczornych  newsów lecz nie ze świadomości ludzkiej. Plotka ma tą właściwość, że dobrze się niesie a konspiracyjne teorie zawsze sprzedają się lepiej niż samo życie. Wśród pospólstwa krążą opinie, że wirus świńskiej grypy to broń biologiczna, która wymkneła się wojskowym z laboratoriów. Bo jak inaczej wytłumaczyć, że w 20 milionowej Australii jest już 30 000 zachorowań a przypadków smiertelnych więcej niż wykrytych nosicieli w dwa razy ludniejszej Polsce? Tak, to musi być pewnikiem broń biologiczna, zmutowany wirus, który atakuje jedynie osoby z genami chrakterystycznymi dla krajów anglojęzycznych. Winowajcami zapewne są Rosjani lub Chińczycy. W nieformalnych konwersacjach wszystko się pieknie układa, tylko nie wiadomo dlaczego epidemia wybuchła najpierw w USA i Meksyku.

Do hotelu w którym pracuje Ula od pewnego czasu przyjeżdżają pogorzelcy, którzy ucierpieli w feralnych pożarach mających miejsce w stanie Wiktoria w lutym tego roku. Wakacje, których koszt pokrywają hojni sponsorzy, mają oderwać ich od szarej (i o tej porze roku zimnej) rzeczywistości i choć na chwilę przenieść do słonecznego, ciepłego tetniącego kolorowym życiem kurortu nad Wielką Rafą Koralową. Celem jest zatarcie traumy jaką wywołał „czerwony kur”. Ot w Cairns jest dużo soczystej zieleni i błekitnej wody, która zdaniem psychologów lepiej leczy psychikę niż pożółkła trawa i czarne osmolone kikuty wypalonych lasów. Kiedy pogorzelcy podleczą już psychikę na rafie lub w lesie deszczowym wracają na kolacje do hotelu, gdzie restauracja nosi nazwę …. BushFire a sciany zdobią plakaty i fotosy nawiązujące literalnie do nazwy. 
 


Wielu emigrantów decydując się na opuszczenie Polski „na zawsze” nie zdaje sobie sprawy jak bedzie wyglądał ich status mieszkaniowy w nowej ojczyźnie. Własne cztery ściany to jedna z najważniejszych rzeczy dla każdego człowieka, bo mieszkać gdzieś trzeba. Co czeka więc emigranta z Polski po przybyciu do Australii w porównaniu z innymi popularnymi kierunkami emigracji takimi jak Kanada, USA, Wielka Brytania czy Irlandia?

Przystępność cen domów określa wskaźnik zwany Housing Afordability Ratio. Wylicza się go na podstawie mediany cen domów i mediany dochodów gospodarstwa domowego. Mediana, to wartość, która dzieli populację na pół. Mediana cen domu na poziomie 100 oznacza, że połowa domów została sprzedana za 100 i więcej, a druga połowa poniżej 100. Analogicznie rzecz się ma z dochodami gospodarstwa. Jeśli wartość ta wynosi 20, to połowa populacji zarabia powyżej 20 a połowa poniżej. Wskaźnik Housing Afordability Ratio to nic innego jak wielkość, która mówi nam ile razy cena domu jest wyższa od rocznych dochodów gospodarstwa domowego. Jeśli wynosi on 6, to oznacza, że statystycznie rodzina musiałaby 6 lat odkładać 100% pieniędzy, nic nie jeść, nie pić, nie kupować by pozwolić sobie na zakup domu.  Zdefiniowano, że ceny domów są przystępne, jeśli przewyższają średnie roczne dochody gospodarstwa domowego do 3 razy, średnio nieprzystepne gdy trzeba przeznaczyć całe dochody z 3-4 lat, poważnie nieprzystępne, jeśli rodzina musiałaby odkładać 4-5 lat i skrajnie nieprzystepne jeśli wskaźnik wynosi 5 i więcej. Badania takie wiele mówią o jakości i standardzie życia „zwykłego żuczka” w danym kraju. Popatrzmy na tabelkę poniżej.

Przystępność cen domów wg. Państw


Kraj       


       



Przystępne




Śrenio nieprzy
stepne




Poważnie nieprzy
stępne




Bardzo poważnie nieprzyst
epne




Liczba miast pow 50 tys.




Średnia


wskaźnik

<=3.0




3.1 – 4.0




4.1 – 5.0 




>5.1


   
Australia 
0

0

3

24

27

6
Nowa Zelandia
0

0

1

7

8

5.7
Irlandia
0

0

2

3

5

5.4
Wielka Brytania
0

0

6

10

16

5.2
Kanada
10

15

5

4

34

3.5
USA
77

59

23

16

175

3.2
Źródło: 5th Annual Demographia International Housing Affordability Survey

Jak wynika z badań w Australii na 27 zbadanych miast 24 miało poważnie nieprzystępne ceny domów a średnia cena domu przewyższała aż sześciokrotnie roczne dochody „ludu pracującego” (working families). W 1996 roku na początku rządów poprzedniego premiera Johna Howarda wskaźnik ten oscylował w okolicach 4.  Nastepna tabela rozkłada pokazuje jak rzeczony wskaźnik prezentuje się w poszczególnych miastach. Cairns jak widać mieści się w połowie stawki.

Przystępność cen domów wg. Miast w Australii


Ranking w Australi


i



Miejsce w rankingu 




Miasto


Stan

Wskaźnik




Średnia cena domu




ROCZNE dochody gospodarstwa domowego


1 190 Bendigo, VIC
4.8
225,000
46,700
2 195 Wagga Wagga NSW
4.9
252,500
51,900
3 199 Ballarat, VIC
5
234,500
47,200
4 202 Canberra, ACT-NSW
5.1
435,000
85,700
4 202 Toowoomba, QLD
5.1
268,800
53,100
6 207 Bunbury, WA
5.2
354,000
67,600
7 220 Launceston, TAS
5.6
250,000
44,600
7 220 Maitland NSW
5.6
309,000
55,600
9 225 Townsville, QLD
5.7
365,800
64,300
10 226 Mackay, QLD
5.8
384,300
66,300
11 227 Albury-Wodonga, NSW-VIC
5.9
302,500
51,600
11 227 Darwin, NT
5.9
426,000
71,900
11 227 Rockhampton, QLD
5.9
336,700
57,000
14 233 Geelong, VIC
6
298,700
50,000
15 235 Cairns, QLD

6.1


371,700

61,400


16 237 Hobart, TAS
6.2
320,900
51,900
17 238 Brisbane, QLD
6.3
410,000
65,100
18 239 Perth, WA
6.4
435,000
67,800
19 242 Newcastle, NSW
6.6
329,600
50,200
20 245 Wollongong, NSW
6.8
358,800
52,900
21 251 Mandurah, WA
7
375,000
53,900
22 253 Adelaide, SA
7.1
363,000
50,900
22 253 Melbourne, VIC
7.1
435,000
61,300
24 255 Bundaberg, QLD
7.2
286,000
39,500
25 261 Sydney, NSW
8.3
529,000
64,000
26 263 Gold Coast QLD-NSW
8.7
496,400
56,800
27 265 Sunshine Coast QLD
9.6
496,800
51,900
Źródło: 5th Annual Demographia International Housing Affordability Survey


Jasnym jest również, że przeważnie dom kupuje się na kredyt, który spłaca się przez 30 lat i więcej. Jesteśmy więc w sytuacji, gdzie by kupić swoje wymarzone cztery kąty musimy zapożyczyć się znacznie więcej niż w Irlandii i nieporównywalnie wieęcej niż w Kanadzie. Jakim obciążeniem będą raty kredytowe dla naszego budżetu? Popatrzmy na stawki stóp procentowych banków centralnych.

AUD 3.00%
NZD 2.50%
EUR 1.00%
GBP 0.50%
CAD 0.25%
CHF 0.25%
USD 0.25%
JPY 0.10%


Na podstawie powyższych danych pokusiłem się o własną kalkulację. Zakładam, że kredyt jest na 100% wartości domu a marża banku wynosi 2,5%, czyli jeśli w Australii stopa procentowa banku centralnego wynosi 3%, to oprocentowanie kredytu hipotecznego wynosi 5,5%. zakładam również kredyt na 30 lat o równej spłacie miesięcznej. Zobaczmy jak wielkie obciążenie stanowi spłata kredytu dla budżetu przeciętnej rodziny.

Miasto Kraj

Wskaźnik




Średnia cena domu




ROCZNE dochody gospodarstwa domowego




Roczna rata




rata % dochodów


Gold Coast AUS 
8.7
496,400
56,800
33,822
59.55%
Sydney, AUS 
8.3
529,000
64,000
36,043
56.32%
Adelaide, AUS 
7.1
363,000
50,900
24,733
48.59%
Melbourne, AUS 
7.1
435,000
61,300
29,639
48.35%
Honolulu, USA
9.1
615,000
67,900
30,128
44.37%
Perth, AUS 
6.4
435,000
67,800
29,639
43.71%
Brisbane, AUS 
6.3
410,000
65,100
27,935
42.91%
Vancouver, CAN
8.4
492,600
58,400
24,132
41.32%
Cairns, AUS 

6.1




371,700




61,400




25,326




41.25%


Auckland NZ
6.4
427,500
67,300
27,539
40.92%
Christchurch NZ
6.1
313,300
51,100
20,182
39.50%
Dunedin NZ
5.5
249,500
45,500
16,072
35.32%
Los Angeles USA
7.2
429,900
60,000
21,060
35.10%
Londyn, WB
6.9
249,900
36,300
12,643
34.83%
Nowy York USA
7
452,500
64,700
22,167
34.26%
Londyn przedm. WB
6.7
191,100
28,500
9,668
33.92%
Dublin IRL
6
390,000
64,600
21,015
32.53%
Galway IRL
5.6
305,000
54,700
16,435
30.05%
Aberdeen, WB
5.9
155,500
26,400
7,867
29.80%
Cork IRL
5.4
311,700
57,200
16,796
29.36%
Edinburgh, WB
5.5
148,700
26,900
7,523
27.97%
Walia WB
5.4
125,800
23,300
6,365
27.32%
Waterford IRL
4.9
272,700
55,100
14,695
26.67%
Boston, USA
5.3
373,400
71,100
18,292
25.73%
Glasgow, WB
5
121,400
24,400
6,142
25.17%
Toronto, CAN
4.8
324,700
67,100
15,907
23.71%
Calgary, CAN
4.8
366,200
75,800
17,940
23.67%
Limerick IRL
4.3
251,700
58,200
13,563
23.30%
Montreal, CAN
4.6
229,900
49,800
11,263
22.62%
Chicago, USA
4.1
250,800
61,300
12,286
20.04%
Washington, USA
3.9
332,700
85,600
16,299
19.04%
Las Vegas USA
3.7
211,600
57,400
10,366
18.06%
Ottawa-Gatineau, CAN
3.4
236,700
69,500
11,596
16.68%
Anchorage, USA
2.9
210,000
71,200
10,288
14.45%
Houston, USA
2.9
160,200
55,600
7,848
14.12%
Atlanta, USA
2.6
151,300
58,400
7,412
12.69%
Pittsburgh, USA
2.6
122,700
47,600
6,011
12.63%


Jak widać lekko nie ma. W większości Australijskich metropolii na ratę kredytową trzeba wydać niemal połowę dochodów „working families”. Badania były robione w trzecim kwartale 2008 roku. 
 

 
Sześć lat temu gdy przyjechałem do Cairns mimo, że się nie starałem,
porównywałem wszystko do Polski. Dziś z perspektywy czasu myślę, że
była to forma aklimatyzacji, próba oswojenia dziwnej, nieznanej, innej
rzeczywistości. Obecnie staram się tego nie robić. Wczoraj jednak coś
mnie natchnęło. Ale od początku.

W Polsce włamywali mi się do samochodu 4 razy. Dwa razy ukradli radio,
raz tylną kanapę a czwartym razem, kiedy się włamali nie ukradli nic a
wręcz zostawili butelkę wiśniówki. Szkoda tylko, że włożyli ją przez
szybę z tyłu samochodu. Dla każdego pomieszkującego w Warszawie, nie do
pomyślenia byłoby zostawienie komórki, laptopa czy jakiejś innej cennej
rzeczy w samochodzie na widoku. W mniejszych mieścinach jest podobnie,
choć może nie aż tak drastycznie. Dlatego kiedy przyjechałem do Cairns
dużym szokiem był dla mnie apel policji by zamykać samochody, które
parkowane są przy chodnikach. Powody były dwa. Pierwszy, dość
prozaiczny, czyli okazja czyni złodzieja. Z nie zamkniętego samochodu
łatwiej coś ukraść niś z zamkniętego, a grupy aborygeńskich podrostków
zaczęły patrolować miasto w poszukiwaniu wszystkiego, co można
spieniężyć w lombardzie. Drugim powodem apelu było wykorzystywanie
samochodów przez młodzież, która z odległych przemieść zjechała do
centrum na „balety”. Jeśli auto nie było zamknięte, stanowiło znakomite
schronienie dla szukających odrobiny prywatności by przeżyć sexualne
uniesienie. Słowem policja apelowała o coś, co w Polsce było powszechne
jak hemoroidy u kierowców TIRów.

Skąd przyszło mi do głowy właśnie to porównanie? Wyszedłem wczoraj
przed Fabryczkę. Przed biurem, na poboczu wzdłuż torów wąskotorówki
stał zaparkowany pick-up. Drzwi kierowcy były otwarte, w stacyjce
tkwiły kluczyki. Cofnąłem się do recepcji, nie było tam nikogo.
Przysiadłem na schodkach i zaczekałem. Po mniej więcej kwadransie do
samochodu podszedł farmer z sąsiadującej z nami plantacji bananów.
Zapomniał czegoś wziąć i się wrócił. Kiedy spytałem, czy nie bał się że
mu ktoś może ukraść samochód popatrzył na mnie tak, jakby tym kimś
mógłbym byc tylko ja.

Zerknąłem na parking znajdujący się z boku hali fabrycznej. Co prawda
ogrodzony, lecz w godzinach pracy dwie bramy są otwarte na oścież. W
zatoczce znajdującej się najbliżej płotu parkowało dokładnie 31 aut.
Nie mogłem się oprzeć, poszedłem sprawdzić. Jeśli ktoś mnie obserwował
z hali musiałem wyglądać dość podejrzanie. Obszedłem wszystkie 31 aut,
27 z nich nie było zamknięte. Cztery pozostałe, to modele dośc
nowoczesne, więc nie wiem czy właściciel zamkną je osobiście, czy też
auta same się blokują, jeśli wyłączony jest silnik i nie ma kluczyków w
stacyjce. Spośród tych 27 nie zamkniętych aut 11 miało zostawione
kluczyki w stacyjce. Popatrzyłem na parking i westchnąłem, tak FNQ to
zupełnie inny świat. Ale czy gorszy?
 


W życiu pracownika najemnego nie ma lekko. W małej rodzinnej firmie musi zmagać się z bezdusznym włascicielem kapitalistą, w dużym koncernie z bezduszną biurokracją. Na obecnym etapie swojego życia mam do czynienia z tą durgą.

Życie w korporacji reguluje cały almanach procedur i umów ramowych. W założeniu efekt skali ma przynieść oszczędności. W życiu jest jednak tak, że procedury są mało elastyczne i na zmieniające się warunki rynkowe reagują ze sporym opóźnieniem. W rezultacie efektywnośc korporacji nie zawsze jest taka, jak małego bezpośrednio zarządzanego biznesu.

Po raz pierwszy dało nam się to we znaki w przypadku frachtu. Korporacja ma podpisaną umowę z dużym ogólnokrajowym spedytorem. Fabryczka do momentu przejęcia przez Korporację obsługiwana była przez małych lokalnych transportowców. Przez pierwsze kilkanaście miesięcy nie miała dla nas większego znaczenia scentralizowana umowa. Nasi dostawcy pokrywali koszt transportu do Fabryczki, więc było nam obojetne jaka firma przewozowa zawita do nas. Gotowe produkty, mimo, że my za to płacimy, wysyłaliśmy do odbiorcy poprzez preferowanego przez niego lokalnego przewoźnika. Wewnątrz Korporacji panuje reguła, że koszty transportu pokrywa odbiorca, więc nie interesowały nas stawki dużego ogólnokrajowego spedytora za produkcję, którą kierujemy do innych Fabryczek. Wszystko działało jak w zegarku do chwili, kiedy pojawił się wujek kryzys. Odlewnie Korporacji z dnia na dzień straciły zamówienia, więc oczywistym stało się, że tyle ile możemy bedziemy zamawiać w innych Fabryczkach zamiast u dostawców zewnętrznych. I tu potężnie uderzyło nas po kieszeni to, co w założeniu miało przynosić korporacji oszczędności. Duży ogólnokrajowy spedytor potrafi za transport na odległość 350 km kasować nas tyle, co lokalny przewoźnik za kurs do Brisbane (1600 km). Dodatkowo kupując od dostawcy zewnetrznego nie płaciliśmy za transport ani grosza. Na domiar złego korporacyjne odlewnie, które mają możliwości techniczne produkcji na naszą rzecz znajdują się na Tasmanii i w Australii Zachodniej. Transport na odległość kilku tysięcy km. kosztuje majątek. W rezultacie nasze koszty poszybowały w górę a wszystkie zagregowane wskaźniki spadły na pysk. Technicznie mamy możliwość skorzystać z innych przewoźników, lecz ręce wiąże nam umowa zawarta przez centralę. Umowa, która w założeniu miała przynieść oszczędności w transporcie wewnątrz korporacji. Z pewnością daje ona duże oszczędności na popularnie uczęszcznych kierunkach Adela -> Sydney -> Brisbane -> górnicze ośrodki w outbacku. Tu w FNQ duży ogólnokrajowy spedytor ma jednak szczątkową strukturę i stawki lekko mówiąc zaporowe.

Tym, co oprócz transportu nas uderzyło są zakupy biurowe. Do niedawna, jak czegoś potrzebowaliśmy szło sie z firmową katrą kredytową do papierniczego i robiło zakupy. Wujek kryzys wymusił na Korporacji optymalizację zakupów rzeczy biurowych na szczeblu centralnym. Ktoś w centrali dodał wszystkie wydatki razem, posumował, podrapał się w głowę i ustalił, że duże ogólnokrajowe firmy sieciowe z pewnością dadzą nam upusty za wielkośc obrotu. Pewnie miał rację, lecz diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach. W metropoliach goniec z dostawą pewnie potrafi przyjechać dwa razy dziennie, ale nie tu na zadupiu. Centralizacja i optymalizacja zakupów biurowych skończyła się dla nas wzrostem wydatków. Po pierwsze minimalna wielkośc zamówienia to 400 AUD. Nigdy wcześniej jednorazowo tyle nie kupowaliśmy. Teraz często wybiera się z katalogu zupełnie zbędne rzeczy, rzeby tylko dobic do tych 400 AUD. Dodatkowo za każdą paczuszkę musimu zapłacić kilkanaście dolarów kosztów przesyłki. Sam jestem ciekawy jak za klika miesięcy bedzie wyglądał mój raport dt. optymalizacji wydatków na zakupy biurowe :)

I na koniec coś, extra czyli co wg. procedur może spotkać człowieka za oszczędzenie firmie 7 mln USD. Sprawa miała miejsce w jednej z naszych Fabryczek. Korporacja podpisała duży kontrakt na jakieś elementy zawieszenia. Ich integralną częścią był pewien skomplikowany odlew. Ze względu na koszty pracy szefostwo zdecydowało się szukać slternatywy w Chinach. Wysłano zapytanie i dokumentację. Za jakiś czas w odpowiedzi Chińczycy przysłali próbke 50 odlewów. Były idealne. Jakość nie do osiągnięcia w żadnej odlewni Korporacji. W panelu decydujacym o zamówieniu zasiadł również szef odlewni, która pierwotnie miała wykonać te części. Znał on trochę reżim technologiczny w Chinach, znał się na odlewnictwie i mówił otwarcie, że te próbki są zbyt idealne i żeby nie liczyć iż całe zamówienie będzie tej jakości. Postulował zamówienie 2000 sztuk i jeśli będzie ok., powielenie w przyszłości. Panel zdecydował jednak inaczej. Zamówiono 10 000 sztuk. W międzyczasie szef odlewni uruchomił nocną zmianę i bez niczyjej wiedzy na własna rękę kontynuował wytwarzanie odlewów. Praca była tak zorganizowana, że nie kolidowała z bieżącą działalnością odlewni. W nocy napełniali piec, topili surówkę, zalewali formy i wywozili je do ostygniecia na plac za halę fabryczną ukrywając to za wielką chałdą piasku. Podjął duże ryzyko. Kiedy dotarła pierwsza dostawa z Chin inżynierowie przecierali oczy ze zdumienia. Produkty nie zostały wykonane w jednej odlewni. W sumie doszukano się aż 20 różnych producentów. Jakość jak to mawiaja „od sasa do lasa”. Od takiej, o której w Australii można tylko pomarzyć, poprzez całą gamę mniej czy bardziej przeciętnych aż po odlewy wyglądające jakby więźniowie obozów pracy wyskrobali je łyżkami. Korporacja znalazła się w kropce. Czasu na finalizację kontraktu było mało, kary umowne za nieterminowe dostawy dotkliwe a użeranie się z Chińczykami mogło potrwać i nie gwarantowało pozytywnego efektu. Co więcej, nawet gdyby całkowicie przestawić produkcję odlewni na owe feralne części nie udałoby się zrealizować kontrakru w 100%. I wtedy szef odlewni wyciągnął zza chałdy piachu ponad 2000 gotowych odlewów. Kontrakt został uratowany. Korporacja poniosła co prawda 3.5mln USD strat na tym przedsięwzięciu, ale groziło jej ponad 10.5 mln kar umownych plus strata reputacji i ewentualnych przyszłych zamówień gdyby zawaliła kontrakt. Względem szefa odlewni wszczęto postępowanie dyscyplinarne za poważne naruszenie obowiązków, niesubordynację i nieautoryzowaną działalność. Człowiek, który w panelu forsował decyzję zakupu odlewów z Chin postulował dyscyplinarne zwolnienie. Zgodnie z procedurami szef odlewni dostał pisemną naganę z wpisaniem do akt i został przesunięty na inne stanowisko. 
 


  • RSS