harom blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 2.2005

Przyrzekałem sobie, że bedę pisał regularnie. I jak widać nie wychodzi to specjalnie. Ostatnio dni są takie szare. Wstaję co rano ok. 6.30, idę do pracy w której siedze do 17-18, wracam do domu jest w poblizu 19. Nie zostaje wiele czasu by „pożyć”. Może właśnie ta dziwna regularność i powtarzalność jest przyczyną, że nie mam ochoty na pisanie. Dodatkowo zima nie jest moja ulubiona porą roku. W gruncie rzeczy może być nawet mróz, bo wtedy jest w miare sucho, byleby nie padało. Plucha, wisząca w powietrzu wilgoć, długie dni bez słońca w zderzeniu z coddziennością wymagaja dużej odporności psychicznej by nie załapać doła. Ratuja mnie wycieczki do Skarżyska a szczególnie wyprawy „Szczeniaczkiem” po kniei. Kiedy jedziemy przez zasypany śniegiem las, wąską wyboistą drogą z dala od cywilizacji dostajemy dużą dawke energii życiowej. Przynajmniej do następnego razu.
Ostatnich tygodniach odkrylem na nowo Allegro. Co prawda „Szczeniaczka” nie udało się sprzedać, ale udało się kilka niepotrzebnych szpargałów. O dziwo, rzeczy, które wydawałoby się nie bedą się cieszyć powodzeniem sprzedały się całkiem przyzwoicie. Pościel satynowa, której na Allegro można kupić bez liku po 23,99 poszła za 36 PLN. Tandetna drewniana figurka przywieziona z Nigerii za 42 PLN. Zeszła też stara nagrywarka do laptopa o parametrach wozu drabiniastego. Kiepsko licytowało się natomiast książki do angielskiego, które zostały mi po kursie w Australii. Troche odmienności i ruchu związanego z Allegro wyrwało mnie nieco z marazmu. Może zacznę pisać częściej ? Tak, zacznę na pewno !!!

… ale nie wiedziałem, że tak prędko. Nie mam za dużego wyboru, musze rozstać sie ze „Szczeniaczkiem”. Mniej więcej od miesiąca próbuję go sprzedać. Teraz już oswoiłem się z tą myślą, ale kiedy pisałem to ogłoszneie łzy mi stały w oczach i coś sciskało za gardło. Szczeniaczek nierozerwalnie związany był z moim życiem. Towarzyszył mi przy tych pieknych chwilach, jak również w tych gorszych czasach. Przemierzyłem nim kawał świata. Obwiózł mnie bezawaryjnie po 25 krajach. Mam nadzieje, że trafi w dobre ręce. Ze nie kupi go jakiś dresiarz i nie zajeździ w 3 miesiące, albo ktoś kto nie będzie o niego dbał traktując jako przedmiot, który po zużyciu można wyrzucić. Chciałbym, żeby trafił w kobiece ręce. Kobiety może są ignorantkami w mechanice, ale na pewno mają do garbusków serce. Zobaczymy …………….


  • RSS